Historia

Przystępując do opracowania historii naszego internatu na tle 50-lecia działalności Szkoły, natrafiamy na szereg trudności związanych z brakiem jakichkolwiek materiałów, szczególnie dotyczących pierwszych lat działalności, to jest z lat pięćdziesiątych. Z konieczności więc trzeba sięgnąć do odtworzenia historii na podstawie wspomnień ludzi związanych z działalnością internatu w pierwszych latach jego istnienia. Szczególną pomoc okazał nam pierwszy kierownik internatu, pracownik Krakowskiej Fabryki Kabli, Kazimierz Majcher, z którym przeprowadzono wywiad do opracowywanej historii 40-lecia Szkoły. Również wykorzystany został wywiad z Dyrektorem Szkoły mgr Józefem Nowakiem i byłymi wychowawcami internatu. Na podstawie zebranych materiałów ustalono, że historia internatu sięga początków naszej Szkoły, tj. liczy około 50 lat. Wraz z powstaniem Szkoły w 1946 roku pod patronatem Krakowskiej Fabryki Kabli w małym pożydowskim baraku mieszkalnym zostało zakwaterowanych kilkunastu uczniów. Potrzeby zatrudnienia wykwalifikowanych pracowników zmusiły Zakład do wybudowania nowego budynku, ponownie baraku przy ulicy Świątnickiej 8. W budynku tym mieściło się sześć klas szkolnych, a duża jadalnia przedzielona ścianką stanowiła pomieszczenie internatowe, gdzie na piętrowych łóżkach spała młodzież. Tak było aż do roku 1951, kiedy to Krakowska Fabryka Kabli oddała nowy budynek Szkoły przy ul. Świątnickiej 6 (budowę rozpoczęto w 1949 roku), obecny budynek Dyrekcji i Administracji KFK, do którego przeniesiono Szkołę. Barak przy ul. Świątnickiej 8 zamieniono w całości na internat, w którym mimo bardzo trudnych warunków mieszkała młodzież aż do wybudowania nowego internatu, to jest do września 1981 roku. Wg informacji pana K. Majchra, internat przy ul. Świątnickiej 8 rozpoczął prawną działalność 1 III 1950 r. wraz z mianowaniem go kierownikiem internatu. Od 1946 do 1950 roku były to miejsca pomocne uczniom i równocześnie pracownikom fabryki. Jak już wspominano, w budynku przy ul. Świątnickiej 8 panowały bardzo trudne warunki mieszkaniowe. W czterech salach lekcyjnych i trzech małych pokoikach na piętrowych łóżkach mieszkało 150 uczniów Zasadniczej Szkoły Zawodowej i Technikum Elektrycznego. Dotychczasowa sala mieszkalna i jadalna zamieniona została na świetlicę-jadalnię. W budynku nie było ciepłej wody, młodzież mylą się w drewnianym korycie (pierwsze umywalki zainstalowano dopiero w 1963 r.), sale opalane były węglem w piecach kaflowych — obsługiwanych przez młodzież. W 1957 po raz pierwszy rozmawiano o budowie nowej szkoły. W internacie zmniejszono liczbę mieszkańców do 70 (zlikwidowano łóżka piętrowe), przenosząc część młodzieży do Wieliczki, Skawiny i Bursy Szkoły Zawodowej.Mijały lata, zmieniali się kierownicy internatu, wychowawcy, zmieniała się młodzież, nie zmieniał się tylko budynek, a w nim warunki mieszkaniowe. 12 IV 1961 r. wmurowano akt erekcyjny pod budowę nowej szkoły. Trzeba przyznać, patrząc na budowane dzisiaj obiekty szkolne, że nasza Szkoła budowana w trudnych warunkach terenowych (mokradła) metodą tradycyjną czyli z cegły, rosła w oczach, by już 1 IX 1963 r. rozpocząć swoją działalność w nowych przestronnych salach szkolnych. Z małym opóźnieniem oddano do użytku warsztaty i salę gimnastyczną. Został zakończony tzw. I etap budowy Szkoły i miał się rozpocząć etap II, tj. budowa internatu, boisk sportowych, rozbudowa warsztatów i ogrodzenie zagospodarowanego terenu. Równolegle z zakończeniem I etapu, w starym internacie odżyły nadzieje, że już niedługo dla mieszkańców tego budynku — baraku zaświeci słońce w nowym pięknym domu. Tymczasem przy ul. Świątnickiej 8 życie toczyło się normalnie, budynek starzał się technicznie, wymagał ciągłych remontów. Wspomina te czasy z sentymentem p. Julian Dracz, gdyż był ich naocznym świadkiem, kierując placówką od 1 września 1962 roku do 31 sierpnia 1980 r., tj. przez 18 lat. Wspólnie z młodzieżą żył wtedy ciągle nadzieją, że już niedługo będzie można przeprowadzić się do nowego budynku.Szkoła nasza z każdym rokiem rozrastała się, w jej murach uczyło się około 1500 uczniów tym samym było olbrzymie zapotrzebowanie na internat. Kto mieszkał w internacie, ten czuł się wyróżniony. Panowała u nas rodzinna atmosfera, pełna ciepła i życzliwości. Wszyscy wychowawcy, pracownicy internatu znali każdego mieszkańca po imieniu. Starzy wychowankowie byli wzorem dla młodszych, stawali się pomocnikami wychowawców. W szkole każdy mieszkaniec internatu był wyróżniającym się uczniem, działaczem samorządów klasowych i szkolnego harcerstwa. Żaden z mieszkańców nigdy nie powtarzał klasy. Młodzież rosła w szacunku do pracy, której w internacie nie brakowało, trzeba było palić w piecach, nosić węgiel, drzewo lub znosić ziemniaki do piwnicy. Trzeba było wykonywać dziesiątki robót, które ułatwiały życie w trudnych warunkach. I w nich młodzież kończyła szkołę, wyrastała na wspaniałych pracowników, studentów a kilku z nich podjęło pracę w szkole.

Jak już wspominaliśmy, po zakończeniu I etapu budowy generalny wykonawca, tj. Chemobudowa zszedł z placu robót jesienią 1963 r., nie otrzymując zlecenia na II etap budowy z Kuratorium Oświaty. Wszelkie interwencje Dyrektora Józefa Nowaka „paliły na panewce”. Rozpoczął się prawdziwy bój o internat. Zawsze coś stało na przeszkodzie; a to brak pieniędzy, to limitów wykonawczych, to brak dokumentacji. I tak na interwencjach minął cały 1964 rok. W 1965 r. powstała pierwsza dokumentacja adaptowana przez Miastoprojekt, przewidująca budowę metodą tradycyjną. Niestety, w tym samym czasie weszło w życie oszczędnościowe Zarządzenie Ministerstwa Oświaty, zakazujące budowy według tej tradycyjnej metody. I zaczęły się wielkie zabiegi o wykonanie nowej dokumentacji w Miastoprojekcie, który miał pełną pulę zleceń i nie chciał się zobowiązać do wykonania naszej dokumentacji. Do tego, jak na złość, inwestycje szkolne weszły do tzw.” pakietu inwestycji grupy B” („A” to był przemysł). Wreszcie po trzech latach starań i dzięki życzliwości wielu ludzi Miastoprojekt opracował drugą dokumentację. Była gotowa w lipcu 1971 r., niestety została również oparta na metodzie tradycyjnej (cegła) i nikt z wykonawców nie podjął się jej realizacji. W rezultacie po wielkich interwencjach i prośbach Miastoprojekt podjął się ponownie adaptacji trzeciego już projektu sprowadzanego z Warszawy, opracowanego w wielkiej płycie. Tak więc po 9 latach walki o internat w grudniu 1972 roku projekt był gotowy. Pozostała sprawa wykonawstwa. I tu zaczęły się ponownie perypetie. Wykonawcy, jak również Kuratorium, nie mieli limitów inwestycyjnych mimo posiadanych pieniędzy. Krakowska Fabryka Kabli zobowiązała się przeznaczyć na budowę 12 min zł, tj. więcej niż połowę. Całość inwestycji miała kosztować 22 min zł. Wydawało się, że jakieś fatum ciąży nad naszą inwestycją. Tylko dzięki wielkiemu uporowi i cierpliwości Dyrektora J. Nowaka walka o internat trwała dalej. Wspierani przez Koło Weteranów Powstań Śląskich, Komitet Rodzicielski, Dyrektora Krakowskiej Fabryki Kabli i Radę Zakładową Zw. Zawodowych rozpoczęliśmy wielką kampanię pisemną o internat. Czytając pisma z 1973 roku z dzisiejszej perspektywy czasu i chodząc po pięknym internacie, aż się nic chce wierzyć, w jakim trudzie powstawał. Wreszcie władze Krakowa wyznaczyły nam w roku 1974 wykonawcę tj. Krakowskie Przedsiębiorstwo Robót Elewacyjnych i Budowlanych. Zanim wykonawca wkroczył na plac budowy, w styczniu 1974 r. musieliśmy własnymi siłami przenieść gazociąg zasilający szkołę, gdyż przebiegał dokładnie pod płytą przyszłego internatu. Narzucony przez władze Krakowa wykonawca zobowiązał się wykonać roboty na 11 min w roku 1974, tak by zakończyć budowę w 1975 r. Niestety, rzeczywistość okazała się smutna, a wykonawca robił wszystko, by znaleźć pretekst usprawiedliwienia ślimaczego tempa robót. Mimo wszystko wiosną 1974 roku wykonawca wszedł na budowę. Do końca kwietnia wykonał robotę na śmieszną kwotę 619 tys. zł i znów zaczęła się korespondencja z wykonawcą i władzami Krakowa. Budowa szła bardzo wolno od 1974 do 1976 roku. Od 1977 roku na trzy lata budynek w stanie surowym został opuszczony przez wykonawcę, okna i drzwi zabito deskami. W tym czasie zmieniła się Dyrekcja i nazwa generalnego wykonawcy na Krakowskie Przedsiębiorstwo Budowlane „Zachód”. W szkole od 1 IX 75 r. nastąpiła również zmiana Dyrekcji, naciski na wykonawcę zmalały.

Praktycznie roboty ponownie rozpoczęto w 1980 roku, po naciskach i interwencjach już nowego Dyrektora Zespołu Szkół mgr inż. F. Stępnia. 1 IX 1981 r. mogliśmy wprowadzić młodzież na I i III piętro, a na parterze, w stołówce i II piętrze trwały jeszcze roboty wykończeniowe. 1 XII 1981 roku nastąpiło otwarcie kuchni i stołówki oraz oddano do użytku parter i I piętro.

Rozpoczęło się nowe życie w ciepłych, komfortowych warunkach, w czteroosobowych pokojach dla 200 mieszkańców naszej szkoły. Po 18 latach walki o internat nareszcie oddano go młodzieży. Rok 1982 i 83 to pełna poświęcenia praca wszystkich mieszkańców nad uporządkowaniem otoczenia internatu, a więc zasianie trawy, zasadzenie krzewów ozdobnych i drzewek owocowych, żywopłotów i kwiatów. Efekty tej pracy widać dopiero dzisiaj, kiedy wydaje się, że internat wybudowano w ogrodzie botanicznym. Równocześnie rozpoczęto prace nad upiększaniem i poprawą funkcjonalności wnętrz. Prace te trwają do dzisiaj, a internat należy do najpiękniejszych nie tylko w Krakowie, ale w całej Polsce. Od lat służy jako wzorcowy do urządzania wszelkiego rodzaju konferencji oświatowych, krajowych i zagranicznych. W lecie jest bazą dla kolonii międzynarodowych. W ciągu roku przyjmuje młodzież z Francji w ramach wymiany naszej Szkoły ze szkołą z Paryża. Równocześnie służy licznie przyjeżdżającym wycieczkom szkolnym z całej Polski do Krakowa, jako tania baza noclegowa.

W historii tej należy wspomnieć o prowadzonej w placówce pracy wychowawczej. Rozwijała się ona w dwóch kierunkach. Pierwszym, bardzo istotnym, był aktywny i świadomy współudział samorządu mieszkańców w realizacji zadań określonych planem pracy wychowawczej.

Młodzieżowa Rada Internatu pod opieką kierownictwa placówki w osobie mgr Danuty Moszczak oraz wydatnej pracy wychowawców organizowała szereg działań o charakterze kulturalnym, rekreacyjnym, sportowym, w zakresie pomocy wzajemnej w nauce czy też prac na rzecz internatu. Dzięki tym staraniom przybyła do nowego środowiska wielkomiejskiego młodzież bardzo szybko integrowała się, nabywając umiejętność w korzystaniu z tego, co oferował im Kraków.

Wymienić tu należy organizowanie różnorodnych grupowych wyjść do teatrów, kin, na wystawy, zwiedzanie muzeów, spotkania z interesującymi ludźmi, poznawanie historii miasta przez uczestnictwo w wielu wycieczkach czy konkursach. Zamieszkiwanie w internacie umożliwiało młodzieży spoza Krakowa uczestniczenie w zajęciach pozaszkolnych, organizowanych przez różne instytucje. Wewnętrznej integracji młodzieży, a zarazem identyfikacji z placówką, służą organizowane uroczystości okolicznościowe.

Jedną z ważniejszych jest kolacja wigilijna, której nastrój i atmosfera świadczą o tym, że internat stał się dla młodzieży drugim domem.

Innym kierunkiem pracy wychowawczej z młodzieżą jest organizowanie kół zainteresowań, jakich nie oferuje szkoła i najbliższe środowisko lokalne. Wymienić tu należy Spółdzielnię Uczniowską RELAX, prowadzoną przez mgr Wandę Łukawiecką a następnie przez mgra Leszka Siwca. Dzięki tej formie działalności gospodarczej mieszkańcy mogli nie tylko tanio nabyć różne artykuły, ale również przeznaczać zarobione pieniądze na różnorodną działalność kulturalną. Z innych działających kół zainteresowań godnymi uwagi były: koło robótek ręcznych i prac domowych prowadzone przez mgr Ludmiłę Smoczny, skupiające dziewczęta zamieszkałe w placówce; harcerskie koło fotograficzne i harcerski klub radiowy działające pod opieką mgra Kazimierza Lichnowskiego; koło modelarskie i koło strzeleckie prowadzone przez mgra Leszka Siwca czy też koło myśli współczesnej i klub interesującej książki zorganizowane przez mgra Kazimierza Bochenka. W placówce działają też zgodnie z zainteresowaniami młodzieży: zespoły muzyczne, drużyny sportowe, kółka plastyczne i recytatorskie, dyskusyjne kluby filmowe, kółko komputerowe. Organizowane były dla młodzieży kursy gotowania, kroju i szycia, prawa jazdy, języków obcych itp. Wydawana też była własna gazetka INTERPIRAT. Mieszkańcy z dużymi sukcesami uczestniczyli w organizowanej przez władze oświatowe rywalizacji międzyinternatowej i międzyszkolnej. Na zorganizowanym dnia 6 czerwca 1988 r. podsumowaniu współzawodnictwa między internatowego na szczeblu wojewódzkim, placówka uzyskała I miejsce i wysoką nagrodę, a w skali ogólnopolskiej V lokatę.

Wizytacja KO przeprowadzona 5 listopada 1991 r. wystawiła placówce ocenę wyróżniającą. Również pochlebne i wysokie wyniki uzyskała stołówka internatu, z podkreśleniem stosowania zasad racjonalnego i urozmaiconego żywienia. W placówce zawsze na pierwszym miejscu stawiany był obowiązek nauki. Przejawiało się to w postaci opieki i pomocy sprawowanej przez wychowawców oraz starszych uczniów a także w stworzeniu w miarę dogodnych warunków do samodzielnego uczenia się. Dziś po wielu latach funkcjonowania internatu zamieszkują w nim już dzieci tych, którzy z sentymentem wspominają czasy swojej młodości spędzone w budynku przy ul. Świątnickiej.

Opracowali:
mgr Julian Dracz
mgr Leszek Siwiec

Dalsza część w opracowaniu.